Najpiękniejsze rabaty

Zmieniło się moje życie, zmieniłam pracę, zmieniłam priorytety. A właściwie były one we mnie zawsze, ale ja dopiero teraz odważyłam się je postawić na pierwszy miejscu.

Ale co tam moje rozterki, co tam wszelkie ludzkie zawiłości, skoro można zostać zahipnotyzowanym przez najpiękniejsze rabaty bagienne, które powstały całkiem same, bez żadnej ludzkiej ingerencji.

Sama nie wiem, która wersja bardziej mnie urzekła, czy ta z paprociami….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA Aneta Wiktoria

 

czy też ta z kosaćcami w roli głównej….
OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mam też zapytanie, czy jest sens robić ścieżkę przyrodniczą w takim miejscu? Nie zadepczą? Nie zaśmiecą? A przede wszystkim czy zobaczą esencję i witalność naturalnego piękna?

Hmm….

Czy minęło dużo czasu? Od ostatnich przekazanych wieści? Jak zwykle czas jest względny :). Nastąpiła zmiana zapowiadanych zmian :). Nie będę przebudowywać bloga, blog zostanie blogiem, zostanie moim osobistym bagiennym pamiętnikiem. Natomiast sprawy poszły tak daleko, że wyszła konieczność założenia oddzielnej niezależnej strony. Strony, gdzie wpisów jeszcze nie ma, a być powinny. Strony, która czeka, aż jej właściciel zostanie zatwierdzony przez sąd. Wówczas po otrzymaniu decyzji będziemy legalnym stowarzyszeniem. Może dlatego czekamy? Sama nie wiem, a może mimo, że to wszystko nakręciłam mam obawy? Obawy czy podołam? Obawy czy się uda? Pięknie się to zaczęło. Prosto, łatwo, zbyt łatwo. Moje idealistyczne wizje nabierały rumieńców. Nic co prawda szczególnego się nie wydarzyło, co by mogło je zepsuć, tylko jakoś tak dowiaduję się zbyt wielu rzeczy. Widzę coraz większe przeszkody. Niektóre są tak duże, że jeszcze mimo, że mam do nich daleko, to zaczynam mieć obawy. Obawy czy podołam.

Póki co czas wskazać to co mnie w czerwcu na bagna ciągnęło. Niemal dosłownie. Jakaż to jest siła, że mnie pochłania bez reszty! Obserwacja przelewającej się wody między kaloszami. Kojący chlupot wody rozdzierającej ciszę, hałasujące w tym dźwiękowym zestawie ptaki, zapach mokrego torfu i zbutwiałych drzew, zieleń, zieleń, zieleń traw i brąz wody. Jej toń, ukryta toń. A cywilizacja na wyciągnięcie ręki. Jakaż to magia, że mnie tak czaruje? Czy ktoś to jeszcze czuje?

Czuję jak oddalam się od rzeczywistości. Czuję, jak zmieniają się moje pragnienia. Czuję, jak gwałtownie odradza się moja dusza. Gdzież mi do ludzi, tak słaba jestem. Gdzież mi mierzyć się z człowiekiem, gdy swych zmysłów torfem zmamionych okiełznać nie mogę? Gdzież mi ludzkie sprawy ogarniać, jak swego czucia nie rozumiem? Gdzież ma pustelnia?! Odległa jeszcze!

Przełom stycznia i lutego

Jadąc na sesję :) martwiłam się czy będzie śnieg, bo akurat było po kolejnych tej zimy większych roztopach. Faktycznie trafiłam na rozlewisko i to całkiem spore. Takie, że nawet moje wspaniałe buty nie dałyby rady :) Odważna jestem, ale perspektywa skarpet nasiąkniętych lodowatą wodą jakoś mnie zachęcała :) Ale na szczęście trafiłam na lekką zawieruchę śnieżną, co niektórym zdjęciom przydało odrobiny tragizmu :)

 

Dzieje się

Dzieje się! Będzie się działo :) i to chyba dużo. Rozmawiałam z kilkoma osobami a potem z kilkudziesięcioma :)

To „dzianie się” zapowiada zmiany na blogu. Blog zostanie przekształcony w stronę  zawierającą aktualności, które dalej będą na zasadzie bloga, ale już nie osobistego, tylko zespołowego. Choć pewnie zabarwionego moim subiektywnym podejściem do sprawy. Trudno mi się będzie do tego zdystansować pisząc kolejne notatki. Taka informacja, dla Was, Czytelników, oznacza to tyle, że przez jakiś czas na stronie będą się zmieniały odnośniki, linki i wygląd. Będzie to trwało pewnie przez jakiś czas, co może Was trochę zdezorientować. Dlatego o tym piszę wcześniej równocześnie prosząc o wyrozumiałość :)

Ale do rzeczy. Co się wydarzyło?

Rozmowy z Sylwią i Bogdanem przyniosły wymierne rezultaty. Na sympatycznym spotkaniu ustaliliśmy bardzo ogólny plan działania i w zasadzie przystąpiliśmy do pracy :) Niezależnie od siebie, każdy z osobna, rozmawiał z dyrekcją szkoły, co dało pozytywny efekt w postaci zorganizowanych spotkań z uczniami gimnazjum i liceum.

Spotkania odbyły się dzisiaj, o czym na gorąco piszę. Dzieciaki z gimnazjum zorganizują grę miejską przeimplantowaną tematycznie na naszą miejscowość i torfowisko. Jedną już taką grę zorganizowały, zatem mają już doświadczenie i z pewnością świetnie sobie poradzą. Zrobią też plakaty informujące o tej akcji i zapraszające do udziału. Prace te będzie wspomagała Sylwia z pełnym poparciem obu pań dyrektorek, pani Marii i pani Urszuli oraz innych nauczycieli. Choć osobiście mam nadzieję, że to dzieci będą głównymi pomysłodawcami i działaczami, a osoby wspomagające będą tylko pomagały w newralgicznych momentach.

Licealiści natomiast chcą zaangażować się w coś większego. Mam nadzieję, że chcą, bo chyba byli zbytnio onieśmieleni, gdyż na spotkaniu mało się odzywali, za to bardzo energicznie kiwali głowami :). Chcą się włączyć w przygotowania do powstania ścieżki przyrodniczej. Wydaje mi się, że zaczniemy od opracowania płaszczyzn tematycznych, których mogą punkty przystankowe dotyczyć. Mamy do dyspozycji rośliny i zwierzęta. Dodatkowo pewnie będziemy realizować projekt techniczny, to znaczy zbudujemy jakieś instalacje inżynierskie i będziemy się tym chwalić :) Wszystkim będziemy się chwalić! Ja się będę Nimi chwalić!

Dzisiaj miałam też inne spotkanie. Spotkanie z panią Katarzyną, prezesem Lokalnej Grupy Działania „Zapiecek”. Niezwykle sympatyczna rozmowa z bardzo miłą i odpowiednią osobą, która znajduje się na odpowiednim stanowisku. Wygląda na to, że nasze działania dobrze będą się wpisywały w plany powiatu :). Dowiedziałam się o kilku innych osobach, które dobrze byłoby poznać. I pewnie to zrobię. Warto czerpać i inspirować się innymi. Pani Katarzyna podpowiedziała też już konkretne rozwiązania, jeśli chodzi o wstępne finansowania, co bardzo dobrze wróży na przyszłość :).

Miałam jeszcze jedną rozmowę, rozmowę z dobrym kolegą ze szkoły :) Marek ma niesamowitą wiedzę o historii naszego regionu. Pasjonował się tym od zawsze. Wstępnie wspomniałam mu o projekcie i chyba się zainteresował. Problem jest to, że mieszka w mieście i ma taką pracę, co niezmiernie absorbuje jego czas. Niestety znam ten problem z autopsji :(. Ale mam jednak nadzieję, że go namówię na drobną pomoc, przynajmniej we wskazywaniu kierunków poszukiwań i działań. Liczę także na jego dobre rady. Zresztą Marek przypomniał mi, że w przyszłym roku będzie siedemdziesięciolecie założenia liceum, wobec czego (to wiem już od pani dyrektor) szykuje się większe świętowanie. Trzeba będzie to wykorzystać.

Zapomniałabym o jeszcze jednym ważnym aspekcie! Bogdan ma fantastyczne pomysły związane z organizacją spotkań plenerowych archeologicznych! Z tego co opowiadał, to wzięcie udziału w takich spotkaniach będzie olbrzymią przyjemnością i wspaniałym wypoczynkiem od spraw codziennych :) Pierwsza będę stała w kolejce na zapisy! Ale o tym więcej informacji zamieszczę innym razem, jak tylko Bogdan przygotuje notatkę.

I w sumie, mam wrażenie, że sporo się wydarzyło:) Choć głównie znowu były to tylko w większości rozmowy. Mam jednak przeczucie, że wypowiedziane słowa zamienią się w czyny :)

P.S. Oczywiście biegałam z aparatem po torfowisku. Zapraszam na kolejny post :)

Końcówka grudnia w lekkiej odwilży

Uff. Trochę to trwało, ale już ze zdjęciami nadgoniłam :) Środek stycznia, a zdjęcia z końca grudnia. Zdjęcia styczniowe powinnam zamieścić na początku lutego.

Drugi dzień Świąt był drugim dniem grudniowej odwilży, jaka niespodziewanie nadeszła po dwóch tygodniach całkiem sporych mrozów. Odwilż sprawiła, że śnieg opadł, ale i tak w niektórych miejscach było go jeszcze po kolana. Poziom wody podniósł się znacznie. Łąki mocno podmokłe. Odciśnięte w śniegu ślady szybko nabierały wody. Dzień lekko pochmurny, dopiero się zaczynający. Słońce jeszcze nisko nad horyzontem. Wykonana jesienią przecinka oraz bezlistne olchy pozwalają dojrzeć to co znajduje się po drugiej stronie malutkiego torfowiska…

Hipnotyzujący listopad

Będąc na torfowisku w połowie listopada, pierwsze co zobaczyłam, to romantyczna mgła. Potem zobaczyłam ogromne pustki na środku! Wycięli jeszcze więcej drzew!!!! Przerażające! Próbowałam od razu dzwonić do wójta. Jednak niestety był zajęty. Miał oddzwonić. A mi do tej pory już złość minęła. Trzeba ten stan rzeczy niestety zaakceptować.  Ociupinkę podziałałam, ale o tym było we wcześniejszym wpisie. Natomiast właśnie wczoraj zaprzyjaźniony ornitolog nieco mnie uspokoił pisząc, że błotniakowi ta wycinka nie powinna przeszkadzać.

Zachęcam gorąco do oglądania zdjęć.

Jesienne trawy mimo mgły oczarowały mnie kolorem i fakturą :) Tak bardzo mnie zahipnotyzowały, że tylko im portrety pstrykałam i pstrykałam. Już nic nie piszę – spójrzcie!

Kalendarz na rok 2013

Moi Drodzy!

Zbliża się Nowy Rok. Rok, mam nadzieję, wielkich spraw i wielu radosnych wydarzeń. Życzę nam wszystkim nieustającego zachwytu przyrodą przy każdym malutkim źdźble trawy, pod mrugającymi listkami. A nade wszystko, życzę cudownego ukojenia w promykach słońca :)

TORFOWISKO-kalendarz-2013

By było nam przyjemniej spędzać czas, także przy biurkach, opracowałam prosty kalendarz na rok 2013 do wydruku na format A4. Są tutaj zrobione przeze mnie zdjęcia „mojego” torfowiska. Zapraszam do korzystania :) 

Aneta Wiktoria