Pierwsze rozmowy

Wspomniałam wcześniej, że początek poszedł nadspodziewanie łatwo. Czas wyjaśnić, jak to było. Gdy już sobie poukładałam w głowie, gdy już moje wstępne przemyślenia nabrały logicznej całości, rozpoczęłam poszukiwania wiadomości bardziej konkretnych. Oczywiście w internecie. Poczytałam sobie o małych ekosystemach wodnych, o bagnach i torfowiskach. Dowiedziałam się ile węgla jest w węglu, ile w torfie. Wiem też ile wody jest w torfie a ile w węglu brunatnym. W bardzo ogólnym zarysie poznałam cykl powstawania bagien i torfowisk i jak do tego mają się ilości i jakość torfu. Ciekawa nauka. I jak to na stronach internetowych, link po linku, poczytałam również o hydrologii i systemach wodnych, o dorzeczach i kanałach. I oczywiście to co się dowiedziałam jest tylko malutkim spojrzeniem na tą rozległą dziedzinę nauki. Być może z czasem, gdy działania przybiorą na sile, douczę się nieco więcej.

I tak te lektury i świadomość własnej niewiedzy w tym temacie, nastroiły mnie na poszukanie kolegów po fachu, czyli naukowców, co się na tym znają i profesjonalnie podejdą do zadania. Martwiłam się tylko, że na hasło kilkanaście hektarów, odpowiedzą: kobieto, daj sobie spokój, szkoda zachodu. Ale cóż, skoro powiedziało się A… Poszukiwania pasjonatów rozpoczęłam od „swojego podwórka”. W niezbyt dużym mieście, w którym pracuję, funkcjonuje aż pięć państwowych uczelni wyższych, nie wspominając o prywatnych. Jak się słusznie domyśliłam, na jednej z nich znajduje się jednostka, która hydrologią się zajmuje i na dodatek chwalą się tym, że mają doświadczenie właśnie w badaniach obszarów bagiennych. A skoro tak, to poczytałam jeszcze trochę o tych badaniach, o tych ludziach, i złapałam za telefon. Kobiety, którą na cel obrałam :) niestety przy telefonie nie było. Wyjaśniłam zatem temu, który telefon odebrał, z czym mniej więcej dzwonię i obiecałam zadzwonić ponownie. Napisałam też lakoniczny e-mail. Dostałam odpowiedź, że temat ich zaciekawił, że chętnie spotkają się by zaplanować prace, tylko prośba, żeby poczekać na kierownika, który akurat jest w podróży zagranicznej i wróci za jakiś czas  a podobno bardzo się tym zainteresował. Już powinien być, zatem niedługo zdam relację z rozmowy. Już się nie mogę doczekać :) Nie mniej jednak, jak już udało mi się porozmawiać telefonicznie, rozpoczęłyśmy współpracę. Powiedziałam Pani Monice o swoich najbliższych planach strategicznych, zastrzegłam, że od pewnej rozmowy zależy rozwój, a właściwie kierunek, naszej dalszej współpracy. Poprosiłam o jakieś wstępne poparcie i przygotowanie kilku bardzo ogólnych informacji na temat etapów prac, jakie należałoby podjąć. I uzbrojona w taką kartkę poszłam na kolejną rozmowę ….

Skoro mi się tak przy tym kontakcie miało mi się poszczęścić, jak to zapowiadały listy, poszłam za ciosem i jeszcze przed rozmową z Panią Moniką, zadzwoniłam do wójta gminy. Doświadczenie, już niejednokrotnie, nauczyło mnie, że takie sprawy trzeba zaczynać od samej góry. I również tym razem okazało się to być dobrym posunięciem. Bałam się, że wójt zaneguje mój pomysł, że ma inne plany. Bałam się, że gmina (w sensie mieszkańcy) uważa, że bagno leżące blisko zbudowań jest niepożądane i trzeba coś zrobić, żeby pozbyć się go całkowicie. W końcu kiedyś kopano rowy, żeby z tego miejsca wodę odprowadzić. Liczyłam jednak na to, że rozmowa przebiegnie w miarę spokojnie i wójt mnie wysłucha, chociażby z tego powodu, że to kolega ze szkoły :). Nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale parę razy ze sobą rozmawialiśmy i jednym autobusem na studia dojeżdżaliśmy. I … i jak na rozmowie było? Otóż z „paniowania” przeszliśmy na”ty” co ułatwiło rozmowę i co było zgodne z moimi przypuszczeniami. Odetchnęłam z ulgą, że początek poszedł tak, jak chciałam. A potem już nie było tak, jak myślałam, bo … wójtowi pomysł się spodobał! Od razu zaczął myśleć jak to wszystko zrealizować! Uff, kamień z serca, poczułam się skrzydlato :) Wójt jeszcze młody, postępowy i ja wiecznie młoda umówiliśmy się na kolejne spotkania :) Mam ściągnąć naukowców. Będziemy studiować mapy, będziemy łazić po bagnach i rozwijać wizję :)))) A kartki od Pani Moniki nawet nie wyciągnęłam :)

à propos wizji … ech … przewiduję bardzo długie rozmowy, podczas których będę stopowała pomysły. Wójt puścił wodze fantazji :)

Reklamy

One thought on “Pierwsze rozmowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s