Po cichutku ….

Chyba zacznie się coś dziać :) Może nie od razu olbrzymie projekty na niewyobrażalne pieniądze, ale ….. powolutku, po cichutku…..

Zdecydowałam się. Nadeszła pora na rozmowy z innymi mieszkańcami osady. Zaczęłam oczywiście od swojej dobrej przyjaciółki, która z naszej sześcioosobowej szkolnej paczki, razem z inną koleżanką została w rodzinnej miejscowości. Niejednokrotnie się dziwiłam dlaczego Sylwia została. Była (i ciągle jest) z naszej szóstki najbardziej inteligentna i odpowiedzialna. Choć pamiętam jak kilka razy robiłyśmy wspólnie pewne wygłupy :) Sylwia pamiętasz? :) Im dłużej myślałam, dlaczego została, tym bardziej byłam pewna, że jej mądrość, już po studiach była na takim poziomie, że wiedziała, że wyścigi szczurów w wielkich miastach są niczym w porównaniu ze świętym spokojem. Ja dojrzałam do tego stwierdzenia dopiero teraz. I żałuję, że o te dwadzieścia lat za późno :(

Ale wracając do tematu, bo przecież blog jest o torfowisku :) Sylwia wybacz :)

Sylwia chętnie włączy się do mojego projektu! Bardzo się ucieszyłam. Bo to oznacza, że wejdziemy z projektem do szkoły. Dzieciaki mogą mieć tak dużo różnorodnych zajęć edukacyjnych, że starczy na kilka pokoleń :) A przy okazji, mam nadzieję, że rozwinie to w nich wrażliwość na przyrodę, na piękno, na współpracę. Mam nadzieję, że te działania spowodują, że w przyszłości będą tęsknić za swoim miejscem rodzinnym. Nasze rejony nie oferują dzieciakom nic więcej niż przyrodę, spokój i fantastycznych ludzi. Nie ma tu przemysłu, brak jest miejsc pracy. Zapewne wyemigrują. Ale mam nadzieję (wprowadzę trochę patosu, i wierzcie lub nie, ale ja na prawdę tak myślę), że gdzieś w podświadomości zostaną te prace, to działanie, te spacery. Że będzie się tliło w sercu  to zaangażowanie w pokazywanie i utrzymywanie piękna będącego dosłownie na kilka kroków od ich domów, i że wypali na nich piętno wrażliwego człowieka.

Wysłałam Sylwii kilka linków z różnymi projektami skierowanymi do dzieci. Nie wiem czy je zna, bo jeszcze się z nią nie kontaktowałam. Myślę, że w któryś projekt warto celować.

Rozmawiałam też Bogdanem. Pomysł rozmowy podsunęła mi przyjaciółka. Bogdan jest radnym gminy i jest w komisji zajmującej się oświatą i środowiskiem. Poza tym, jak się okazało po jednej rozmowie, jemu również zależy na tym kawałeczku ziemi :) Bogdan już tutaj zamieścił komentarz jakiś czas temu. Obie rozmowy odbyły się z miesiąc temu, ale ja niewdzięcznica piszę o tym dopiero teraz. Może czuję potrzebę oczyszczenia sumienia przed końcem roku?

Mam nadzieję się z Wami spotkać w najbliższym czasie i omówić dalszą strategię działania.

Rozmawiałam jeszcze z jedną osobą, która obiecała popierać nas w naszych działaniach. Rozmawiałam z kierownikiem projektu mającego na celu ochronę błotniaka łąkowego realizowanego przez Stowarzyszenie Bocian. Pomyślałam, że skoro zajmują się błotniakiem łąkowym, to może i coś działają w kierunku ochrony błotniaka stawowego, tyle, że nie mają na to konkretnego projektu. I w sumie się nie pomyliłam. Pan był zainteresowany. Jest sprzymierzeńcem naszych działań.

Jak to miło móc napisać „naszych” a nie „moich”. Już nie jestem sama :) Choć jak widzę mamy różne podejście do sprawy, ale w końcu po to się pracuje w grupie, żeby wypracowywać kompromisy i mieć coraz lepsze pomysły :)

A póki jest czas świąteczny, życzę Wam wielu radości ze spotkań z rodziną i przyjaciółmi :)

A nam życzę, aby nasze działania we wspólnym celu były owocne i żeby nasza przyjaźń na nowo odżyła :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s